Chyba nie ma nic lepszego jak cudowne, aromatyczne, świeże owoce morza. No chyba, że ich nie lubimy 🙂
Ja uwielbiam, a tym bardziej kiedy mogę kupić takie świeżutkie.
W tym celu udałam się na Billingsgate Market w Londynie. Prawdziwa uczta dla oczu, a potem podniebienia. (Pamiętajcie tylko, że market jest czynny od wtorku do soboty od 4:00 rano do 9:30, aczkolwiek o 8:30 można tam już nie iść, wszystko sprzedane. Tak więc trzeba rano wstać).

Tak więc potrzebujemy świeże krewetki (ja miałam 1 kg) i dwa lucjany.

Krewetki dokładnie czyścimy, urywamy głowy, dokładnie płuczemy i odkładamy do garnuszka. Co z nich zrobić napiszę w dodatkowym poście.
Usuwamy jelitko z każdej krewetki. Ja nacinam pancerz wzdłuż i wyciągam jelitko. Lucjana pozbawiam łusek i filetuję. Następnie gotowe filety lekko solę i pieprzę.

Umyte i oczyszczone krewetki wyglądają tak:

Na patelnię wlewam odrobinę oliwy z oliwek, wrzucam 4 drobno pokrojone ząbki czosnku. Chwilę smażę na małym ogniu, by nie spalić czosnku, bo będzie gorzki. Wrzucam krewetki i smażę 3 minuty, mieszając od czasu do czasu. Jak już wszystkie zrobią się różowe 🙂 zestawiam z ognia, wrzucam łyżkę zimnego masła i mieszam do rozpuszczenia. Na koniec skrapiam sokiem z cytryny. Krewetki są gotowe 🙂
Filety z lucjana smażę na maśle klarowanym.

Moim dodatkiem do krewetek i ryby były brązowe pieczarki pokrojone w ćwiartki i uduszone w maśle z dodatkiem soli oraz świeży szpinak uduszony na patelni z dodatkiem czosnku. (Liście szpinaku podlewam odrobiną wody, dorzucam 2 ząbki czosnku pokrojone w plasterki, szczyptę soli, oraz łyżeczkę jasnego sosu sojowego).

Układam na talerzu i voila!

Smacznego.